
Jak się dziwnie okazuje, nie wystarczy bardzo lubić jakieś swoje zajęcia, należy jeszcze wytłumaczyć szerokiej społeczności dlaczego są fajne… W sumie dla nauczyciela to jest mega dobre ćwiczenie: po pierwsze, wymieniając 50 zalet swoich lekcji myślisz „ależ robię kawał dobrej roboty” i czujesz się bardziej doceniona, po drugie – patrzenie na swoje własne dzieło z innych stron poszerza horyzonty i rodzi nowe pomysły! Więc jak nie przekręć – sam pożytek 🙂 Dzisiaj będzie o Little Travellers – języku angielskim dla Dzieci!
No to zaczynam.

Angielski zaczęłam prowadzić (chyba) 8 lat temu, jeszcze w Artzonie. Jak wszystko w moim życiu, była to decyzja chwilowa w stylu „a czemu nie?”, kiedy parę rodziców zapytały mnie o zajęcia z angielskiego, „bo tak bardzo potrzebują”. Kto potrzebuje i pyta – ten ma, i na ten moment Little Travellers już z dumą wsparło wiele, wiele dzieciaków w tym fajnym procesie zaznajomienia z językiem obcym.

I skoro o perfekcjonizmie mowa: nie cierpię braku kwalifikacji u nauczycieli, więc pierwsze co zrobiłam jak zaczęłam myśleć o prowadzeniu języków obcych, to rozpoczęłam studia podyplomowe pedagogiczne z metodyką j.angielskiego… Nie to żebym się czegoś tam nauczyła, niestety. Ale tak jak wspominałam, patrzenie na siebie samego z innych stron poszerza horyzonty 🙂 no i papierek jest, poczucie własnej wartości wzrosło o koszt studiów!

Wystartowaliśmy i dalej już poszło – w Artzonie, w covid’zie, w Active Niuton, we własnym mieszkaniu… i ostatecznie i do teraz – w Kosmuzie! Bardzo się cieszę, że te zajęcia tak fajnie się przyjęły i cieszą się taką popularnością 🙂
Dlaczego?
To pytanie powinnam sobie zadawać częściej! Dlaczego Little Travellers tak dobrze wchodzi Dzieciom i Rodzicom?
~ sensoryczność
Sensoryczny angielski w mojej wizji – to podstawa wczesnego nauczania. Małe dziecko dopiero w drugiej kolejności uczy się języka obcego, a w pierwszej – rozwija się ogólnie, i rozwój sensoryczny/sensomotoryczny powinien stanowić podstawę wszystkich zajęć dla dzieci!
Pudełka sensoryczne, masy plastyczne, ścieżki i tory przeszkód, ćwiczenia ruchowe, multum pomocy dotykowych – to wszystko Little Travellers.

~ muzyka
Tak, wiem że nie każdy ma ten luksus bycia muzykiem i robienia wszystkich zajęć z muzyką, ale w sumie co mnie to obchodzi? Zajęcia dla małych dzieci powinne być z muzyką, najlepiej na żywo, ale przyznajmy, możliwości Spotify są również nieograniczone. I zadaniem nauczyciela jest dobieranie czegoś oprócz Super Simple Songs, które są oczywiście mega fajne, ale każdy umie je sobie włączyć w domu.
Nadzwyczajnie się cieszę, że Little Travellers – to mnóstwo autorskich rozwojowych piosenek, tworzonych specjalnie do zajęć, z rekwizytami, instrumentami, wykonywanych na żywo. Tak, czuję w prawie tym się chwalić 🙂

~ różnorodność
Kolejna podstawa każdych zajęć dla dzieci. Dużo różnorodnych ćwiczeń! Zmiany ruch/siedzenie, aktywność/spokój, nowe/rutyna. Szybkie zmiany! 2-3 latki nie będą 10 minut kolorować, to jest chore! W ogóle uważam że kolorowanek powinno się zabronić. Może przestaniemy je używać jako remedium na każdą wolną chwilę. Okej, 1 minuta kolorowania na podsumowanie zajęć może zostać, ale tyle!
Dlaczego zmienność aktywności jest dobra?
Dzieci „szybkie” mają szansę uczestniczyć w całym przebiegu zajęć nie nudząc się i wchodząc w każdą aktywność, stopniowo zwiększając swoje możliwości koncentracji i uwagi.
Dzieci „wolne” mają szansę pomału zwiększać umiejętności szybszego włączania się, przełączenia się między aktywności, akceptacji zmian.
Każdy, po prostu każdy na tym korzysta. Na Little Travellers robimy średnio około 15-20 różnych aktywności na 45 minut. Jak to zorganizować, żeby to nie wyglądało jak gonitwa, to już moja sprawa 😉 są rutyne, są nowości, są powtarzalności, są ćwiczenia krótkie i aktywne, są dłuższe i relaksujące, są też aktywności które każdy może zrobić w swoim tempie! I da się!

~ ruch
Ruch to nie tylko zdrowie, ruch to kolejna podstawa nauki małego Dziecka. Tak, nie boję się używać słowa „NAUKI”. TO jest normalne, że małe Dziecko się uczy – swoim sposobem, ale jednak. Poznaje nowe, trenuje to, co dla niego trudne, wychodzi ze strefy komfortu kiedy jest na to gotowe… to wszystko jest NAUKA. Ruch ma być bezwzględnie. I uwaga – nie może to być stricte ruch polegający na naśladowaniu, np tańców. Ruch to również chodzenie, bieganie, rzucanie, kopanie, równowaga, bujanie się, wspinanie się. I to wszystko można zrobić na lekcjach angielskiego. Jeśli się chce =)

~ brak podręczników!
Na podsumowanie zajęć, żeby udowodnić naszą pożyteczność robimy 1 (jedną!) kartę pracy. Zajmuje nam to 3 do 5 minut w zależności od zawartości karty. może to być praca plastyczna, kolorowanie (o zgrozo! ale często farbą:), wycinanki, plastelina, etc, etc. Najważniejsze jest to, że podczas robienia karty pracy Dzieci mogą jeszcze raz sobie przemyśleć co było na zajęciach, a Rodzice mogą powtórzyć w domu to nowe co było wprowadzone: karta pracy zawsze dotyczy nowego tematu. Ogromny plus: Rodzice nie musza kupować podręczników! Wszystkie karty pracy dostosowuję do możliwości grupy, i to jest mega wygodne!

~ brak ekranów
Nawet głupio mi o tym mówić. Ja jeszcze rozumiem że był covid, ale jak go nie ma? Dziecko powinno unikać ekranów na wszelki sposoby. Tzn my, Rodzice, powinni robić tak, żeby unikało i nie było mu z tego powodu zbyt źle. Zapewniać wartościowy czas bez ekranów, takie ładne słowa. Ale z czynami trudniej. Ponieważ zorganizowanie takich zajęć bez załączania bajeczek to jest wyzwanie. A prowadzenie takich zajęć – to jest prawie jak sport. Po zajęciach upadasz i leżysz 🙂

~ przez zabawę
Bla-bla-bla, no a jakby jeszcze? Jeśli są inne opcje, chętnie je poznam!
~ rozliczenia
Najbardziej bolesne. Szczególnie kiedy zapisujesz Dziecko za ciężkie pieniądze na cały rok, a jemu się w listopadzie odwidzi. Od początku o tym pamiętałam: opłatę pobieramy maksymalnie za miesiąc! Po prostu nie widzę tutaj innego rozwiązania, to są małe Dzieci i powinniśmy ten fakt uwzględniać. Mogą zacząć bez przerwy chorować (oby nie!), mogą wyjechać do babci, mogą potrzebować przerwy, wszystko może być. Tak, nie zawsze to jest wygodne dla prowadzących, ale tu nie chodzi tylko o nasza wygodę, niestety. Trzeba patrzeć na świat realnie!

Little, Little i co dalej?
Parę tygodni temu postanowiłam zorganizować doróbek Little Travellers… Spojler: na razie się nie udało XD. Naliczyłam ok. 200 zrobionych i sprawdzonych planów zajęć. Potrzebuje chyba się sklonować, żeby nadać temu jakiś konkretny kształt.
Na ten moment staramy się regularnie prowadzić lekcje stacjonarne dla toddlerów, przedszkolaków i młodszej SP (klasy 0-2). Pozostałych chętnych możemy zorganizować w grupy jeśli jest ich więcej lub zaproponować zajęcia indywidualne.
Little Travellers – to również moja osobista podróż, i bardzo się cieszę mogąc ją odbywać razem z Wami! Do zobaczenia!

